Wybrałem sie z tyczką na Ner przed ujsciem.
Ryb mnóstwo ale tylko krąpie i leszczyki. Czasem wiekszy krap. Testuje spławiki i topy. Coraz lepiej mi to idzie.
Miejscówka taka
Rybki takie
No cóż rybki takie sobie bo niezbyt zdatne do zjedzenia, więc powędrowały z powrotem do rzeki- gdzieś koło 5 kg. Trening na tyczce był doskonały tylko było zimno. Za tydzień pierwsze zawody w kole wedkarskim- Powitanie sezony czy tez otwarcie sezonu. Myśle nad tym czy wystartować tyczką bo jeszcze jej nie opanowałem wystarczająco no ale z drugiej strony to gdzie sie lepiej uczyć jak nie podpatrując lepszych?

